Szkodliwe składniki kosmetyków







Rewolucja kosmetykowa- wybieram to co naturalne


Po rewolucji "chemicznej" w moim domu przyszła pora na rewolucję kosmetykową. Nie mogło być inaczej. Świadomość tego ,że mogę nakładać na ciało chemiczne dodatki, które zamiast pomóc tylko szkodzą nie dawała mi spokoju. Tak to jest z wiedzą, którą się już posiądzie- ciężko ją zignorować! Dzisiejszy świat stanął na głowie - produkty polecane przez specjalistów pozostawiają wiele do życzenia, każdą diagnozę trzeba jeszcze zweryfikować bo każdy ma swój punkt widzenia i leczenia. Jak się okazuje nie ma jednego dobrego rozwiązania na dany problem. Wybór metody zależy od osoby! Oj musiałam się mocno doedukować, żeby nie paść ofiarą reklam, znanych marek i chemicznych rozwiązań.

Doszło do tego, że gdy zweryfikowałam zawartość kosmetyków znajdujących się w łazience okazało się, że połowa z nich wylądowała w koszu. I był to ból- nie chodzi tu o bezsensownie wydane pieniądze ale o to, że długo dawałam się nabrać- ale to już koniec. Teraz bardzo dokładnie czytam etykiety, wiem czego mam unikać i mam już sprawdzone rozwiązania. Nie ulegam trendom i chwilowym modom. Dokonuję świadomych wyborów i żyję w zgodzie z naturą.

Niestety naturalne kosmetyki są nieco droższe ale za to wydajne i zdrowe. A jeżeli chodzi o zdrowie to cena jest drugorzędna. Tak naprawdę w codziennej pielęgnacji  wystarczy tylko kilka rzeczy : proste w składzie mydło, szampon a do nawilżenia bardzo dobrze sprawdza się olej kokosowy. W prostocie tkwi siła! 
Trudniej było mi znaleźć naturalne kosmetyki kolorowe ale mam już sprawdzone i jestem z nich zadowolona. 

To nad czym bardzo ubolewam to fakt, że nawet kosmetyki przeznaczone dla dzieci nie są wolne od szkodliwych substancji. Niestety nawet w tym przypadku nie możemy zaufać producentom!

kosmetyki naturalne


Jak czytać etykiety?


Teraz już wiem czego unikać w składzie kosmetyków i bardzo dokładnie analizuję etykietkę opakowania zanim go kupię. Niestety większość produktów już na samym początku listy składników ma te niechciane i niepożądane więc dalsza analiza przestaje mieć już sens. Nie jestem chemikiem więc nie wyłapię wszystkiego ale jak już znajdę jeden lub dwa niewłaściwe  dodatki to odpuszczam sobie taki zakup i szukam dalej. Często jest tak że kosmetyki z danej serii mogą bardzo różnić się od siebie: mydła będą ok ale szampony będą pełne silikonów i parabenów. Więc analizujcie skład każdego kosmetyku z osobna. Poniższa lista niechcianych składników powinna Wam pomóc w eliminacji produktów szkodliwych i niegodnych uwagi:) Wymieniam tylko niektóre ale wydaje mi się te najczęściej występujące- przynajmniej ja się na nie ciągle napotykałam szukając naturalnych kosmetyków dla mojej rodziny. A swoją wiedzę opieram na badaniach dr H. Różańskiego, który od lat bada właściwości toksyczne różnych składników kosmetyków.



Czego unikać w kosmetykach?





Sodium Lauryl Sulfate

Potocznie zwany SLS, SLES, detergent obecny niemal w każdym szamponie, płynie do kąpieli, toniku itp. Zazwyczaj znajduje się na początku listy składników więc gdy tylko go zobaczę to już nie czytam dalej tylko odkładam na półkę. SLS powoduje przesuszenie i podrażnienie skóry, wywołuje świąd i wypryski. Przenika ze skóry do krwi i jest magazynowany w organizmie uszkadzając układ nerwowy i odpornościowy skóry. Powoduje łamliwość i rozdwajanie włosów ( najpopularniejszy składnik szamponów)! Przyczynia się do powstawania plam skórnych, guzków i cyst ropnych. Należy go unikać zwłaszcza w czasie ciąży i laktacji.

Propylene Glycol

Też nagminnie stosowany przez producentów a to jest rozpuszczalnik o działaniu rakotwórczym. Wysusza naskórek podrażniając tym samym gruczoły łojowe wywołując stan zapalny. Jest odpowiedzialny za podrażnienie skóry, świąd i alergiczne zapalenie skóry. Wraz z łojem zatyka ujścia gruczołów. W przypadku dostania się od oczu podrażnia gałkę oczną i spojówkę a wdychany z rozpylanych kosmetyków powoduje kaszel i nieżyt. Unikać zwłaszcza w czasie ciąży i laktacji.

Cocomidopropyl Betaine (CAPB)

Podstawowy składnik żeli do kąpieli, mydeł w płynie, szamponów. Samodzielnie występujący jest nieszkodliwy ale w połączeni z SLS ( co jest częstym przypadkiem) przesusza skórę, wywołuje łupież i wypryski oraz stany zapalne skóry.

Parabeny

Bardzo często spotykane, ponieważ przedłużają trwałość kosmetyków. Zauważcie , ze naturalne preparaty do higieny i pielęgnacji ciała mają dużo krótszy okres przydatności po otwarciu. Często jest to 3 miesiące. Natomiast parabeny przyczyniają się do powstawania pokrzywki, rumienia i strupków będących efektem pękania pęcherzyków. Przenikają ze skóry do krwi i sieją spustoszenie w organizmie. Wykazują silne działanie estrogenne dlatego nie należy ich stosować zwłaszcza w czasie ciąży i laktacji.

Parafina/olej parafinowy/ olej mineralny

To produkty destylacji ropy naftowej i nijak nie pasują mi do kosmetyków! Zatykają pory i uniemożliwiają wypłynięcie łoju na powierzchnię skóry. Wywołują trądzik, zaskórniaki i utrudniają regenerację skóry. Przyśpieszają starzenie oraz kumulują toksyczne metabolity w skórze. 

Talc/ talk

Bardzo popularny składnik w cieniach do powiek. Badania dowodzą, że może mieć działanie nowotworowe. Upośledza oddychającą i wydzielniczą funkcję skóry. Może być odpowiedzialny za powstawanie stanów zapalnych i gruczołów.



Co w takim razie stosować?



Środek myjący- wystarczy najprostsze naturalne mydło z oliwy z oliwek lub inne o dobrym, prostym składzie.

Szampon- bez SLS/SLES. Łatwiej będzie znaleźć go w internecie niż na sklepowej półce. Ja w końcu znalazłam zaufaną polską firmę, która produkuje naturalne kosmetyki więc z szamponem do włosów już nie mam problemu. A w ostateczności do mycia włosów można użyć także naturalnego mydła.


Balsam do ciała- jak już wspominałam idealnie sprawdzi się tutaj naturalny, nierafinowany olej kokosowy lub oliwa z oliwek. Oczywiście znajdziecie także naturalne kosmetyki z tej serii ale po co szukać skoro rozwiązanie jest w szafce w kuchni:)


Pasta do zębów- naturalna, bez fluoru. Równie dobrze sprawdzi się tutaj także soda oczyszczona i woda utleniona.


Kosmetyki kolorowe- unikajcie w ich składzie szkodliwych składników. Może nie będa tak wytrzymałe i trwałe ale Wasza skóra Wam to wynagrodzi. Właściwa jej pielęgnacja przyczyni się do jej regeneracji i odnowy.


Liczba kosmetyków zmniejszyła się u nas o połowę. Dokonujemy świadomych wyborów i wiemy już czego unikać. Zróbcie sobie listę szkodliwych składników w telefonie i korzystajcie z niej w trakcie zakupów- nie dajcie się nabrać na chemiczne rozwiązania! Powodzenia w dobrej zmianie:)

Źródła zdjęć:
<a href="http://www.freepik.com">Designed by Freepik</a>
<a href="http://www.freepik.com">Designed by Freepik</a>
<a href="http://www.freepik.com">Designed by Freepik</a>

12 komentarzy:

  1. Chyba nie ma tak, ze jest dobra i tylko dobra chemia, albo zła i tylko zła chemia. Wszystko ma swoje jasne i ciemne strony. Warto je znać by wybierać świadomie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I o to chodzi jak wiesz czego unikać to jako świadomy konsument to robisz z korzyścią dla swojego zdrowia. Pozdrawiam:)

      Usuń
  2. Zawsze staram sie wybierac jak najbardziej naturalne kosmetyki. Dziekuje za ciekawy artykul i pozdrawiam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
  3. Wiele lat temu wprowadziliśmy w domu zasadę czytania etykiet żywności (ale czasem świadomie i z premedytacją pozwalaliśmy sobie na coś z niedobrym składem), a od kiedy mamy dziecko w zasadzie wcale nie ma w domu półproduktów, zupa zawsze na samodzielnie robionym bulionie, sos do spaghetti z pomidorów (najlepiej z naszego ogródka). "Druga fala" czytania jaka nas nawiedziła to etykiety ubrań. Z wiekiem zaczęłam czuć się coraz gorzej w ubraniach z tkanin syntetycznych. Gdy byłam nastolatką bez problemu nosiłam obcisłe ubrania z lycry i poliestru, ale z wiekiem zaczęłam się w takich dusić. Następna fala jaka planujemy to własnie kosmetyki. Akurat w kwestii tej ostatniej mamy swoje ulubione produkty konkretnych marek, ale w większości przypadków nie są to kosmetyki naturalne, wiec ta zmiana dopiero przed nami. Osobiście martwię się jak będą się sprawdzały kosmetyki z mniej "chemicznym" składem. Gdy zamieniałam na próbę zwykle kosmetyki na takie hypoalergiczne (mówię tu jednak o markach z drogerii) to okazało się, że działanie tych kosmetyków jest za słabe :( //Taraissu

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Widzę, że krok za krokiem idziecie w stronę natury. U mnie było podobni eto pojawienie się dziecka zmotywowało mnie do zmian:) Co do działania kosmetyków ja jestem zadowolona- może szampon nie pieni się tak dobrze ale włosy też muszą się do niego przyzwyczaić, mydło myje, olej nawilża , kremy podobnie. No może kosmetyki kolorowe nie są tak trwałe ale jak wiem, że na moich powiekach nie ma talku to wierz mi wpływa to znacząco na moje zdrowie i samopoczucie. Jest kilka firm produkujących naturalne kosmetyki, trzeba szukać i sprawdzać co spełni nasze wymagania. I sygnalizujesz ważny watek czyli jakoś materiałów, z których mamy ubrania. Dziękuje za komentarz i podzielenie się swoimi przemyśleniami. Pozdrawiam serdecznie:)

      Usuń
  4. Ostatnio wiele kosmetyków wymienilam na naturalne i widzę efekty na plus 😊

    OdpowiedzUsuń
  5. Staram się czytać w sklepie jak najwięcej etykiet chociaż czasem i tym zapominam w pospiechu. Bardzo przydatny post!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję i radzę zrobić sobie ściągę w telefonie i zaglądać do niej w razie potrzeby:)Pozdrawiam:)

      Usuń
  6. Bardzo dobry wpis. Niestety, mimo rosnącej świadomości konsumenckiej, wiele osób wciąż ignoruje składy i sięga po produkty znanych marek (niekoniecznie dobrych) lub po prostu najtańsze.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety ... ja chcę dotrzeć do tych, którzy tej świadomości nie mają może dadzą się skusić na samo dobro:) Pozdrawiam:)

      Usuń