Czekośliwka, powidła śliwkowe z czekoladą

Czekośliwka, powidła śliwkowe z czekoladą


czekośliwka


 Czekośliwka, powidła śliwkowe z czekoladą


Ostatnio jest o nich głośno i stały sie prawdziwym hitem internetu- powidła śliwkowe z dodatkiem kakao i czekolady wyparły inne słodkie przetwory i mają swoje 5 minut. Jednak pamiętam je też z czasów mojego dzieciństwa więc dla mnie to sentymentalna podróż do czasów gdy przetwory przygotowywała moja mama. 

Teraz gdy sama jestem mamą co roku robię zapasy przetworów na zimę, w których dominują domowe dżemy i konfitury. W domu, w którym mieszkają fani słodkich śniadań nie mogłoby być inaczej. Nasz ulubiony dżem jest z truskawek ale gdy synek spróbował czekośliwki to wydaje mi się, że nowy smak wskoczy na podium.

Moje wcześniejsze przetwory robiłam z użyciem cukru i  co roku zmniejszałam jego proporcje. W tym roku zaszalałam i wykonałam dżemy bez dodatku jakiegokolwiek słodzika! Trzymajcie kciuki by długo wytrzymały ale mam nadzieję, że tak będzie bo poddałam je długiej pasteryzacji. Gwarancją naturalnie słodkiego smaku są dojrzałe owoce- w tym roku śliwki węgierki zebraliśmy w drugiej połowie września gdy te były już bardzo dojrzałe i słodziutkie. Nie ma co się spieszyć z przetworami- warto poczekać aż owoce i warzywa będą w pełni sezonu niż chwytać za pierwsze ich sztuki.

Czekośliwki jest bardzo prosta w przygotowaniu - wymaga jednak czasu i cierpliwości. Gotując śliwki trzeba często je mieszać i być może od czasu do czasu zmienić garnek gdy tylko zorientujecie się, że przywarły do dna. Pewne jest jednak to, że warto się poświęcić dla tego smaku! Zapraszam na przepis:)


Przepis na czekośliwkę 


Mój przepis jest na 3kg owoców. Z tej ilości otrzymacie około 7 małych słoiczków o pojemności 250 ml. Zależy to także od długości smażenia śliwek- im dłużej to robicie to ostatecznego produktu będzie mniej jednak będzie gęsty i bardzo wyrazisty w smaku.

Składniki:


- 3 kg śliwki węgierki,
- 4łyżki kakao,
- 100 gram czekolady gorzkiej min. 60% kakao,
- 4 łyżki wody,


Przygotowanie:


Zaczynamy od przygotowania owoców. Śliwki myjemy, przekrawamy na pół i usuwamy pestki. Owoce przekładamy do garnka z najgrubszym dnem jakie znajdziecie w domu , podlewamy wodą i zaczynamy podgrzewanie. Najpierw garnek przykrywam pokrywką a gdy owoce się zagotują zdejmuje ją. Śliwki puszczą sok ale im dłużej będą się smażyć tym całość się zagęści. Musicie pamiętać o częstym mieszaniu. Powidła smażę na małym ogniu do uzyskania odpowiedniej konsystencji- powinny być gęste i brązowe. Trwa to minimum 4 godziny. Ja podzieliłam ten czas na kilka odcinków- gdy akurat gotowałam coś w kuchni równocześnie smażyłam śliwki. Pod sam koniec całość blenduję by skórki nie były wyczuwalne, dodaję kakao oraz połamaną na małe kawałki czekoladę. Całość mieszam do połączenia się wszystkich składników i smażę jeszcze 15-20 minut.


Czyste słoiki ogrzewamy w piekarniku-wystarczy 15-20 minut w temperaturze 110 stopni. Zakrętki wyparzamy. Gorące powidła śliwkowe z czekoladą przekładamy do gorących słoików, lekko zakręcamy i wkładamy z powrotem do piekarnika. Pasteryzujemy 30 minut w temperaturze 110 stopni, na dolnej blaszce umieszczamy wodę. Gorąca para wspomaga proces pasteryzacji. Po 30 minutach przetwory wyciągamy z piekarnika, mocno dokręcamy zakrętki i pozostawiamy do wystygnięcia. Smacznego!

powidła z czekoladą


Syrop z marchwi i imbiru

Syrop z marchwi i imbiru

syrop z marchwi i imbiru




 Syrop z marchwi i imbiru



Nie chce krakać ale przed nami jesień i drobne infekcje będą nieuniknione. Synek chodzi do przedszkola a to doskonałe źródło do roznoszenia chorób- tak było i jest i jedyne co nam pozostało to wspieranie odporności naszych dzieci.

Na co dzień dbam o zrównoważoną dietę mojej rodzinki i to już jest ogromny wkład do budowania odporności. Pamiętam jak kilka lat temu nie było miesiąca, w którym synek by nie chorował a odkąd żywimy się świadomie widzę znaczącą poprawę.

Dieta to nie jedyny czynnik zmiany w kierunku zdrowia. Drugim ważnym fundamentem dla nas jest medycyna- jak tylko się da to preferujemy tą naturalną. 

W okresach przeziębień często wspomagamy się syropem z cebuli czy tez miodkiem majowym. Dzisiaj przychodzę do Was z syropem z marchwi. To świetne lekarstwo w leczeniu kaszlu i odśluzowaniu płuc. Wystarczy przyjmować go kilka razy (4-5) dziennie po łyżeczce. Widoczna poprawa następuje już po nawet dwóch dniach stosowania. My zjadamy go do końca bo jest bardzo pyszny.

Przepis na syrop z marchwi i imbiru to dobro, którym warto się dzielić- zatem na zdrowie!



Przepis na syrop z marchwi i imbiru


Gotowy syrop przechowuję w szklanym słoiku w lodówce. Przed podaniem wyciągam go na blat by się nieco ocieplił. Gotowy syrop można przechowywać kilka dni. 

Składniki:


- 500 gram marchwi,
- 3-4 łyżki miodu,
- 2 łyżki pokrojonego świeżego imbiru,


Przygotowanie:


Marchewkę obieramy i kroimy na mniejsze kawałki. Zalewamy ją wodą tak by była przykryta. Gotujemy na średnim ogniu. Gdy woda zacznie wrzeć dodajemy obrany i pokrojony na mniejsze kawałki imbir. Całość gotujemy do momentu, aż marchewka zmięknie.

Marchewkę z imbirem odcedzamy pozostawiając wodę, która została z gotowania- będzie nam potrzebna do rozrzedzenia syropu. 

Ugotowaną marchewkę wraz  z imbirem blendujemy i pozostawiamy do wystygnięcia. Do letniej wody która została z gotowania dodajemy miód i mieszamy do jego rozpuszczenia. 

Wodę z miodem dodajemy do zblendowaniu marchwi z imbirem i całość łączymy do uzyskania gładkiej konsystencji. Syrop jest już gotowy- będzie dość gęsty ale bardzo smaczny więc nie powinno być problemu z namawianiem dzieci do jego przyjmowania! 

Życzę zdrówka!

domowy syrop




Jagodzianki na suchych drożdżach

Jagodzianki na suchych drożdżach

domowe bułeczki



 Jagodzianki



Zawsze ceniłam sobie domowe wypieki...zwłaszcza gdy zostałam mamą i chcę świadomie żywić swoje dzieci. Oczywiście drożdżówki to nie jest obowiązkowy punkt menu niezbędny dla ich rozwoju. Natomiast wspomnienie dzieciństwa powiązane ze smakiem domowych drożdżówek na pewno działa kojąco.

Regularnie piekę domowy chleb a dodatkowo od czasu do czasu piekę dla najbliższych domowe drożdżówki, chałkę czy też jagodzianki. I tym ostatnim poświęcam ten wpis. Domowe bułeczki nadziane borówkami skradły serce moich dzieci. Mięciutkie, rozpływające się w ustach po prostu pycha! Nie martwcie się gdy już skończy się sezon na jagody- przepis jest na tyle uniwersalny, że swobodnie możecie podmieniać owoce i nadal będzie pysznie.

W przepisie używam mleko roślinne z powodu alergii synka. Możecie użyć dowolnego mleka. Zazwyczaj moje wypieki powstają na bazie mąki orkiszowej.

Tym razem mam dla Was przepis na bazie suchych drożdży. Przy dwójce dzieci czas jest na wagę złota więc chciałam sobie troszkę ułatwić i ominąć proces przygotowania rozczynu. Przygotowałam ciasto przed drzemką córeczki a gdy ta już się wyspała jagodzianki wyrastały do pieczenia:) Także zachęcam Was do zrobienia domowych jagodzianek. Domownicy będą w siódmym niebie:)



Przepis na jagodzianki na drożdżach instant



Z mojego przepisu wychodzi około 14 jagodzianek- w sam raz na jedną blachę. Ważne by wszystkie składniki były w temperaturze pokojowej. 


Składniki:


Ciasto:

- 0,5 kg mąki orkiszowej jasnej,
- 7 g suchych drożdży,
- 250 ml mleka roślinnego,
- 1 jajko,
- 80 gram masła,
- ok. 80 gram cukru trzcinowego,
- szczypta soli,

Nadzienie:

- 300 gram borówki ( u mnie amerykańska),
- 1 łyżka mąki ziemniaczanej,

Kruszonka:

- 2 łyżki masła,
- 2 łyżki miodu lub cukru,
- 2-3 łyżki mąki,

- 1 żółtko do posmarowania drożdżówek,

Przygotowanie:


Zaczynamy od przygotowania ciasta. Najpierw roztapiamy masło.  Przesianą mąkę mieszamy z suchymi drożdżami. Dodajemy resztę składników: mleko, cukier, jajko oraz sól. Wyrabiamy ciasto. Na samym końcu dodajemy przestudzone masło. Ciasto wyrabiamy do momentu aż będzie swobodnie odchodzić od ręki. Ciasto drożdżowe lubi ciepło więc wyrabiając je ręcznie nie musicie się spieszyć gdyż będzie się grzało od naszych rąk. 

Wyrobione, elastyczne ciasto przekładamy do miski, przykrywamy ścierką i odkładamy w ciepłe miejsce do wyrośnięcia. Trwa to około 1, 5 h. W tym czasie ciasto powinno podwoić objętość.

Wyrośnięte ciasto przekładamy na stolnicę. Ponownie chwilę wyrabiamy a następnie dzielimy na podobnej wielkości kawałki- u mnie były to kawałki ciasta o wadze ok. 60-70 gram. 

Mieszamy ze sobą składniki nadzienia w osobnej misce.

Każdy kawałek ciasta wyrabiamy i formujemy kulkę. Następnie ją spłaszczamy i na jej środku dajemy łyżkę nadzienia. Sklejamy boki ciasta podobnie jak pierogi a następnie rolujemy w celu nadania okrągłego kształtu.

Gotowe jagodowe kule umieszczamy na blaszce wyłożonej papierem do pieczenia. Przykrywamy ścierką i pozostawiamy do ponownego wyrośnięcia. Drożdżówki powinny podwoić swoją objętość. Trwa to około 0,5 h. 

Wyrośnięte drożdżówki smarujemy roztrzepanym żółtkiem. Przyda się tutaj silikonowy pędzelek. Na koniec posypuje je kruszonką i wstawiam do piekarnika nagrzanego do 180 stopni ( góra- dół) na 20 minut. Rumiane wyciągam z piekarnika i studzę na kratce. Smacznego!


drożdżówki


Pyszne placuszki z serem

Pyszne placuszki z serem

 

Pyszne placuszki serowe

Pyszne placuszki z serem


Placuszki królują bardzo często podczas naszych śniadań. Synek jest ich fanem, a widomo, że preferencje smakowe przekazują rodzice więc przyznam się bez bicia, że cała nasza rodzinka uwielbia przeróżne placuszki. Staram się zmieniać przepisy i przygotować placuszki w różnych wersjach i z różnymi dodatkami. To wszystko zależy od naszych smaków i dostępności odpowiednich produktów.

Zazwyczaj serwuję placuszki bananowe, dyniowe z zamrożonego musu, którego zapas zawsze mam w zamrażalniku lub serowe. Gdy mam dostęp do wiejskiego twarogu to raczę moich najbliższych pysznymi placuszkami z serem. 


Przepis na placuszki twarogowe fit


Moje placuszki są bezglutenowe. Z podanych proporcji najada się moja trzyosobowa rodzinka. Placuszki podaję z domowym dżemem, dzięki czemu nie wymagają one żadnego słodzidła w przepisie.

Składniki:


- 250 gram twarogu,
- 3 jajka,
- 5 łyżek mąki ryżowej,
- 1 łyżeczka cynamonu,
- masło klarowane do smażenia,

Przygotowanie:


W misce mieszamy ze sobą twaróg, jajka, mąkę i cynamon do uzyskania jednolitej konsystencji. Masę serową wykładamy łyżką na rozgrzaną patelnię. Smażymy z obu stron na maśle klarowanym. Placuszki  smażymy, aż się zrumienią. Smacznego!

fit placki twarogowe


Placki z cukinii i ziemniaków

Placki z cukinii i ziemniaków

placki z cukinii i ziemniaków


 Placki z cukinii i ziemniaków


Uwielbiam warzywa i szybkie dania z ich wykorzystaniem. Aktualnie króluje cukinia więc staram się przemycać ją w naszym menu najczęściej jak się da.

Nie jest tajemnicą, iż zdrowa dieta powinna opierać się na warzywach i owocach sezonowych więc to będzie cukiniowy miesiąc:)

Dzieliłam się z Wami już przepisem na placki z cukinii ale tym razem wśród składników pojawiają się także inne warzywa takie jak ziemniaki czy por. Dzięki ich dodatkowi placki są bardziej treściowe i zyskują dodatkowe walory smakowe.

Często pzrygotowuję placki z cukinii i ziemniaków jako danie na wynos gdy spędzamy cały dzień na plaży lub na basenie. To danie smakuje świetnie na ciepło jak i na zimno. 



Przepis na placki z cukinii i ziemniaków



Przygotowując ciasto na placki trzymam się zasady, że dodaję tyle samo cukinii co ziemniaków. Przepis jest na 1 kg warzyw-wystarczy to na przygotowanie ok 4-5 porcji tego dania.

Składniki:


- 500 gram cukinii,
- 500 gram ziemniaków,
- 2 łyżki posiekanego pora,
- 2 jajka,
- 5 łyżek mąki,
- 1 łyżeczka soli,
- pieprz do smaku,
- tłuszcz do smażenia

Przygotowanie: 


Ziemniaki myjemy, obieramy ze skórki i trzemy na tarce o dużych oczkach. Cukinię myjemy i także ścieramy na tarce na grubo do tej samej miski co ziemniaki. Młoda cukinia ma miękką skórę i nie musicie się jej pozbywać. Gdyby jednak trafił wam się starszy okaz to warto to zrobić. Starte warzywa solimy i zostawiamy do momentu aż puszczą wodę.

Cukinię i ziemniaki przekładamy na sitko i pozbywamy się nadmiaru wody. Warzywa przekładamy z powrotem do miski i łączymy z pozostałymi składnikami: drobno posiekanym porem, jajkami i mąką. Całość dobrze mieszamy. 

Na rozgrzany na patelni tłuszcz łyżką wykładamy ciasto i formujemy małe placuszki. Smażymy na rumiano z obu stron.

Odsączamy nadmiar tłuszczu za pomocą ręcznika. Gotowe placuszki przyprawiamy świeżo zmielonym pieprzem. Smacznego!


placki z cukinii



 



Kokosowy krem fit

Kokosowy krem fit

 

kokosowy krem



Kokosowy krem z ciecierzycy



Jestem fanką różnych zdrowych kremów- staram się tworzyć zdrowsze wersje tych sklepowych by osładzać nam życie a synkowi pokazywać, że lepiej jeść zdrowo. A zdrowo nie oznacza mnóstwa wyrzeczeń- wręcz przeciwnie to co zdrowe też jest smaczne i możemy zajadać się bez skutków ubocznych i wyrzutów sumienia:)

W naszym domu często jemy śniadania na "słodko". Często serwuję rodzince placuszki, omlety, gofry, owsianki itp. Do takich śniadań aż prosi się dodatek taki jak domowe konfitury czy też kremy. Mamy już kilka sowich ulubionych. Zazwyczaj wybieramy między domowym masłem orzechowym, kremem czekoladowym czy też domową nutellą. A tym razem proponuję Wam coś kokosowego- nie wiem jak Wy ale ja uwielbiam kokos i stąd zrodził się pomysł na kokosowy krem z ciecierzycy.

Jakie to wspaniałe, że pyszny domowy krem do gofrów możecie zrobić sami. Wystarczy połączyć składniki i gotowe. Oczywiście samo przygotowanie ciecierzycy trwa trochę dłużej ale na pewno planujecie swoje posiłki z wyprzedzeniem więc moczymy ciecierzycę przez noc , rano gotujemy i na śniadanie będzie jak znalazł.

Smak kokosowego kremu z ciecierzycy można zbogacić białą czekoladą. Można ją rozpuścić i wmieszać krem dla fanów gładkich konsystencji lub pokroić w drobną kostkę jeżeli lubicie jak coś Wam chrupie.


Przepis na kokosowy krem z ciecierzycy



Przepis na gotowanie ciecierzycy jest u mnie niezmienny i znajdziecie go w moich przepisach. Wolę ugotować ją sama ale oczywiście można posiłkować się tą ze słoika. Gotowy krem przekładam do słoika i przechowuję w lodówce. Nie wiem dokładnie ile zachowuje świeżość bo u nas szybko znika ale myślę, że tydzień czy dwa wytrzyma. Nadmiar kremu można zamrozić. 


Składniki:


- 250 gram ugotowanej ciecierzycy,
- 250 ml mleka kokosowego,
- 3 łyżki pasty kokosowej,
- 3 łyżki kokosu,
- 10 daktyli,
- opcjonalnie kilka kostek białej czekolady,

Przygotowanie:


Ciecierzycę gotujemy do miękkości, odcedzamy i zastawiamy do wystudzenia. Daktyle zalewamy wrzątkiem i odstawiamy na pół godziny. Zimną ciecierzycę blendujemy wraz z pozostałymi składnikami na jednolitą masę. I gotowe. Prawda, że proste? Teraz możecie dodać białą czekoladę lub inny ulubiony dodatek. Smacznego!


pasta do chleba


Kopytka ze szpinakiem

Kopytka ze szpinakiem


 

kopytka szpinakowe


 

 Kopytka ze szpinakiem

 

Co jak co ale w dziecięcym menu kopytka plasują się na samym podium. Ustępują miejsca najwyżej naleśnikom! Stąd też moje różne wariacje na ich temat by przy okazji ulubionych dań moich dzieci przemycić im dodatkowo troszkę witamin. Kopytka dyniowe już się przyjęły więc przyszła pora na zabawę kolorami i tak też powstały kopytka ze szpinakiem.

Zielone kopytka to zdrowsza alternatywa tradycyjnych ziemniaczanych klusek, które z pewnością każdy pamięta z dzieciństwa. Ja wzbogaciłam je szpinakiem oraz mąką orkiszową i tak powstało całkiem smaczne i zdrowe danie. Szybkie i łatwe w przygotowaniu a takie dania wszyscy lubimy!


Przepis na kopytka ze szpinakiem


To danie ma jeszcze jeden plus - możecie je przygotować z ziemniaków, które zostały Wam z poprzedniego obiadu i tak będziecie gotować w duchu zasady zero waste:) Kopytka przygotowałam z 0,5 kg ziemniaków -powstała ilość w sam raz dla mojej już 4 osobowej rodzinki. Możecie tutaj poszaleć z dodatkami- idealnie sprawdzi się sos pieczarkowy lub pomidorowy, ulubiona surówka, masło czy też smażona cebulka. Wedle własnych preferencji smakowych. 


Składniki:


- 0,5 kg ugotowanych ziemniaków,
- 1 jajko,
- 1-2 kostki mrożonego szpinaku (max 100 gram)
- 4 łyżki mąki ziemniaczanej,
- 6 łyżek mąki ( u mnie orkiszowa),
- sól, 


Przygotowania:


Zaczynamy od przygotowania ziemniaków. Gotujemy je do miękkości w osolonej wodzie - około 15 minut od momentu zagotowania. Następnie odcedzamy, przeciskamy przez praskę i zostawiamy do wystudzenia. Szpinak rozmrażamy na sitku by pozbyć się wody. Możecie także użyć świeżego szpinaku po wcześniejszym podsmażeniu i odparowaniu.

W misce łączymy ze sobą wszystkie składniki: zimne ziemniaki, odsączony szpinak, jajko oraz mąki. Całość zagniatamy na gładkie ciasto.

Odrywamy po kawałku ciasta i formujemy wałeczki. Układamy je na oprószonej mąką stolnicy, spłaszczamy z góry nożem i kroimy pod skosem na kilkucentymetrowe kawałki ( 2- 3 cm). 

Kopytka wrzucamy do gotującej się osolonej wody, delikatnie mieszamy drewnianą łyżką by nie przykleiły się do dna. Czekamy aż wypłyną, zmniejszamy moc palnika do minimum i gotujemy jeszcze około 2 minuty aż będą miękkie.

Ugotowane kopytka wyjmujemy łyżką cedzakową i podajemy z ulubionymi dodatkami. 

Smacznego!

kopytka



Solankowe Zacisze na podkarpaciu

Solankowe Zacisze na podkarpaciu


gdzie na wakacje z dzieckiem


 Solankowe Zacisze na podkarpaciu


Mając dwójkę na podkładzie człowiek dwoi się i troi by wymyśleć jakieś atrakcje. Wtedy czas płynie milej, dzieci są zadowolone bo coś się dzieje a i rodzice przy tym korzystają patrząc na radość swoich pociech.

Córeczka jest jeszcze mała a synkowi nie służą długie podróże więc zwiedzamy nasze Podkarpacie i odkrywamy nowe miejsca dla rodzin z dziećmi. 

Podczas ostatniej wizycie w Sołonce, gdzie znajdują się tężnie solne trafiliśmy w drodze powrotnej do Solankowego Zacisza. Jest to kompleks wypoczynkowy usytuowany na ogromnym obszarze w miejscowości Baryczka 118 a, z którego rozpościera się niesamowity widok! Jest tutaj wszystko co potrzebne do rodzinnego wypoczynku: domki, baseny, restauracja i plac zabaw. 


Domki


Utrzymane w stylu góralskim drewniane domki zapewniają komfortowy pobyt dla 8 osób. Wielkość domków stwarza okazję do wspólnych wyjazdów z rodziną czy znajomymi. Wyposażenie jest na wysokim poziomie, w domkach znajdują się kominki, które dodają uroku i ciepła. Ma to swoją cenę ale niewątpliwie przemawia za nią jakość i dbałość o szczegóły.


atrakcje dla dzieci podkarpacie



Baseny


Do dyspozycji gości jest kilka małych basenów, leżaki i ręczniki. Wszystko to kilka kroków od domków.


baseny sołonka


Plac zabaw


To tak naprawdę dziecięce królestwo. Można na nim spędzić cały dzień i atrakcji nie ma końca. Tyrolka, huśtawki, kręgle to tylko nieliczne z nich. Plac zabaw ma kilka odsłon- od tradycyjnej po nowoczesną i tą utrzymaną w zamkowym stylu. Jest w czym wybierać. Prawdziwą wisienką na torcie jest zjeżdżalnia pontonowa. A całe to szaleństwo odbywa się wokół terenów zielonych, które dają poczucie przestrzeni i gwarantują kontakt z naturą. 


atrakcje dla dzieci podkarpacie


Widok

Cały obiekt jest na usytuowany na wzniesieniu, z którego rozpościera się piękna panorama. Widok robi wrażenie!


panorama Rzeszowa


Restauracja

Na miejscu można także posilić się w restauracji. Spożywanie posiłków na tarasie ze wspomnianym widokiem z pewnością zadziała pozytywnie!



restauracja rzeszów


Jak tylko będziecie w okolicy zajrzyjcie koniecznie do Solankowego Zacisza:)


Przecier pomidorowy na zimę

Przecier pomidorowy na zimę



 Przecier pomidorowy na zimę


Co roku przygotowuję domowy przecier pomidorowy i co roku robię go za mało. Ale tak to jest z pysznymi, domowymi przetworami, że ciężko się im oprzeć!

Myślałam, że w tym roku nie uda mi się zapełnić naszej spiżarni bo będę cały czas zaabsorbowana naszym nowym członkiem rodziny ale jak się okazało córeczka chętnie przygląda się temu jak mama działa w kuchni i łapie chwile by przygotować zdrowe zapasy na zimę:)

Domowy przecier pomidorowy to dla mnie duże ułatwienie w przygotowywaniu posiłków jesienią czy zimą. Na jego bazie robię zupę, sos do spaghetti i do pizzy. Dodaję go do wielu innych dań i wtedy wiem po co sięgam i co podaję mojej rodzince. Cieszę się, że mogę zaoferować im to co zdrowe i pożywne.

Mamy wrzesień czyli tak naprawdę już ostatni moment by przygotować domowy przecier pomidorowy i skorzystać z dojrzałych pomidorów dostępnych na rynku bez ograniczeń. Mój przecier powstaje dość szybko gdyż używam do niego całe pomidory, nie pozbywam się skórki bo mojej rodzince w niczym ona nie przeszkadza. Wiem jednak, że niektórzy nie lubią skórek w przecierze więc wtedy należy przetrzeć go przez sito i wszyscy będą zadowoleni.

Gotowy przecier przelewam do szklanych butelkach po soczkach dla dzieci i przechowuję w spiżarni. Oczywiście butelki czy słoiczki muszą być wyparzone i suche przed zapełnieniem ich przecierem. Aktualnie przerobiłam już 15 kg pomidorów i nie wiem czy na tym koniec....:)


Przepis na domowy przecier pomidorowy


Mój przepis na 6 kg pomidorów ale jeżeli użyjecie innej ilości to po prostu mniej więcej dostosujcie ilość dodatków. Wybierajcie mięsiste pomidory, wtedy skróci się czas gotowania przecieru. Gotowy, gorący przecier przekładam do wyparzonych w piekarniku butelek. Jeżeli przekładacie przecier do zimnych butelek to konieczna jest jeszcze pasteryzacja w garnku podobnie jak w przypadku kompotów. Czosnek i bazylia to dodatki opcjonalne - dzięki nim przecier będzie bardzo aromatyczny ale można je pominąć i do pomidorów dodać tylko sól i cukier- wówczas uzyskacie bardzo uniwersalną bazę pomidorową pod wiele dań.

Składniki:


- 6 kg pomidorów
- 1,5 łyżki soli,
- szczypta cukru
- opcjonalnie: 1 główka czosnku i bazylia.

Przygotowanie:


Pomidory myjemy a następnie kroimy na mniejsze kawałki. Przekładamy do garnka i blendujemy. Możecie użyć blendera lub tak jak ja zmielić pomidory w thermomixie - wystarczy kilka sekund na średnich obrotach. Niektórzy mielą pomidory w maszynce do mięsa. Tak powstałą masę pomidorową zagotowujemy w garnku, dodajemy sól, cukier, przeciśnięty przez prasę czosnek i bazylię wedle uznania. Jeżeli chcecie uzyskać gładszą konsystencję przecieru to zagotowujemy same zmielone pomidory i po około 15 minutach można przetrzeć je przez sito a następnie dodać pozostałe składniki.
Teraz zostało już tylko gotowanie przecieru w celu odparowania wody- jeżeli konsystencja Was zadowala to przekładamy przecier do butelek lub słoiczków. Zwykle trwa to około 30-40 minut lub dłużej gdy pomidory są mniej mięsiste.
Ja przekładam gorący przecier do gorących butelek, które wyparzyłam w gorącym piekarniku nagrzanym do 110 stopni przez 15- 20 minut. Gotowe przeciery odkładam do ostygnięcia a później wędrują do piwnicy. Smacznego!






Pola lawendy pod Krakowem

Pola lawendy pod Krakowem

lawenda


 Pola lawendy pod Krakowem


Wakacje to szczególny czas- dni są długie, zazwyczaj jest pogodnie i aż się chce gdzieś pojechać i coś zobaczyć! To wcale nie musi być długa wyprawa- warto stworzyć sobie listę dostępnych atrakcji w promieniu np godziny drogi od naszego miejsca docelowego i zwiedzać by mieć co wspominać:)

Podczas ostatniego pobytu w Krakowie na listę atrakcji oprócz wizyty u smoka, o której marzył synek dopisałam wyprawę na pola lawendy. Uwielbiam lawendę a możliwości zobaczenia fioletowych pól nie mogłam się oprzeć i tak dotarliśmy do Ostrowa pod Krakowem. 

Już sama droga z Krakowa była miłym doznaniem- trasa prowadziła przez piękne okolice z cudownymi krajobrazami- przez chwilę można było się zastanawiać czy dalej jesteśmy w Polsce! Dużo zieleni, mnóstwo upraw, zadbane domy i gospodarstwa, spokój i cisza. Podróż była bardzo przyjemna a miejsce, do którego dotarliśmy dostarczyło nam wielu wrażeń.



Jak przygotować się do wycieczki na pola lawendy?



Jak zawsze podpowiadam jak zorganizować wycieczkę i na co zwrócić uwagę. Poniżej kilka ważnych informacji:

- Ogród pełen lawendy bo tak nazywa się to miejsce znajduje się w odległości 40 km od Krakowa w miejscowości Ostrów 167 gmina Proszowice. Najłatwiej dostać się tam samochodem ale możliwe są także inne środki transportu takie jak: bus Małopolanin jadący do Kazimierzy Wielkiej z Ronda Czyżyńskiego ew. spod Centrum Handlowego Czyżyny lub busem MatBus odjeżdżającego z Dworca Głównego, jadącego do Buska-Zdrój (z przystanku w Ostrowie do Ogrodu jest około 15 minut spacerem).

- sezon to zazwyczaj koniec czerwca oraz lipiec ale jest to uzależnione od pogody, warto wcześniej zadzwonić lub zajrzeć na fb,

- Ogród pełen lawendy jest otwarty w godzinach 10-21.00, można także umówić się na wejście już od 4 rano,

- wstęp jest płatny - bilet dla dorosłych i dzieci powyżej 3 lat kosztuje 9 zł, parking jest bezpłatny, 

- istnieje możliwość zrobienia profesjonalnej sesji zdjęciowej za stosowną opłatą,

- na miejscu możecie płacić gotówką lub kartą,

- można zabrać wózek dziecięcy chociaż osobiście polecam nosidło gdyż lawenda rośnie na wzniesieniach i ciężko będzie Wam dopchać wózek na sam szczyt,

- na teren ogrodu można wchodzić z psami,

- na miejscu możecie kupić lokalne produkty wykonane z wykorzystaniem lawendy: mydła, olejki, kosmetyki, wianki. Są też lody, ciastka, lemoniada czy kawa ( ta ostatnia bez lawendy:)

- chętni mogą wziąć udział w warsztatach robienia wianków- chęć uczestnictwa należy wcześniej zgłosić i umówić się na konkretny termin.

To chyba najważniejsze informacje praktyczne potrzebne do zaplanowania niezapomnianej wycieczki do lawendowych pól. My wybraliśmy się na miejsce późnym popołudniem  by podziwiać na miejscu zachód słońca- nie było wówczas tłumów więc warto wziąć to pod uwagę.

pola lawendy



Co czeka na zwiedzających w Ogrodzie pełnym lawendy?



Lawenda bo ona tu jest królową jest głównym powodem do przyjazdu. Już sam widok z parkingu robi wrażenie. My byliśmy na otwarciu sezonu więc nie wszędzie było fioletowo ale i tak czuć było magię tego miejsca.

Na samym dole znajdują się także urokliwe drewniane domki, które na pewno przypadną do gustu waszym pociechom. 

polska prowansja



Wypełnione po brzegi kramiki z lokalnymi produktami bazującymi na lawendzie zapraszają i kuszą. Możecie spróbować lemoniady lawendowej, zjeść ciastko z lawendą albo zaopatrzyć się w naturalne kosmetyki, które wykorzystują cenne właściwości tej rośliny nie wspominając o jej cudownym zapachu.

kramy



Na miejscu można samemu wykonać wianek lub kupić już gotowy, który może być ciekawym rekwizytem do sesji.  

Można tu spędzić godziny i napawać się pięknym widokiem i wszechobecnym zapachem lawendy.

Lawenda jest posadzona w charakterystyczny sposób a pomiędzy poszczególnymi odmianami są alejki, które umożliwiają zwiedzanie. Wśród krzewów stoją krzesła- wystarczy na nich usiąść i rozkoszować się widokiem. Jest to też idealne miejsce na sesję.

sesja w lawendzie




Na samym szczycie są schodki- można na nich usiąść i podziwiać całą okazałość ogrodu. Taki widok naprawdę relaksuje i odpręża. 

zachód słońca



Przy wyjściu jest możliwość kupienia sadzonek lawendy czy innych ziół. 


Nas urzekło to miejsce. Mam nadzieję, że Wam też się spodobało -pamiątkowe zdjęcia wykonane w takim miejscu z pewnością znajdą miejsce w rodzinnej galerii.




Słoneczny brzeg - ośrodek wypoczynkowy koło Rzeszowa

Słoneczny brzeg - ośrodek wypoczynkowy koło Rzeszowa

plaża rzeszów


 Słoneczny brzeg - ośrodek wypoczynkowy koło Rzeszowa



Lato to dla nas aktywny czas- pogoda zachęca do rodzinnych wypadów a jak dobrze wiecie dzieci najlepiej bawią się nad wodą i w piasku. Ostatnio polecałam Wam Gródek nad Dunajcem ale dzisiaj mam równie świetną propozycję. 

Jeżeli tak jak my szukacie wodnych atrakcji dla swoich pociech, relaksuje Was pobyt nad wodą to będziecie zadowoleni. Zaledwie 15 minut jazdy samochodem od Rzeszowa znajdziecie się w ośrodku wypoczynkowym "Słoneczny Brzeg". Nazwa zapewne skojarzy Wam się z bułgarskim kurortem ale i tutaj nie ma co narzekać na brak atrakcji. Ośrodek znajduje się w miejscowości Rudna Mała (409). Czasem nie trzeba daleko szukać by dobrze się bawić i wypocząć. Domki, plaża, woda i wiele atrakcji dla dzieci to czeka na Was na podkarpaciu.

Plaża


Plaża jest piaszczysta i bardzo czysta. Ciągnie się wokół zbiornika wodnego z piaszczystym dnem i głębokością maksymalnie 1, 80 m. Strefa płytka jest odgrodzona także można spokojnie pluskać się w wodzie z maluszkami. Na miejscu można wynająć leżak, parasol oraz rowerki wodne. Wejście na plażę jest płatne. W tygodniu bilet dla dzieci powyżej 3 lat kosztuje 3 zł, dla dorosłych 5 zł a parking 10 zł. Taniej jest po godzinie 17.00. Na weekendzie obowiązują inne stawki. 

plaża Rzeszów



Nocleg


Dla przyjezdnych jest także opcja noclegu w komfortowych drewnianych domkach. Każdy z nich ma murowanego grilla oraz widok na wodę i plażę. Myślę, że dla turystów, którzy zatrzymują się w Rzeszowie dotarcie do tego ośrodka może być dodatkową atrakcją podczas wizyty w stolicy podkarpacia.

domki rudna mała


Wyżywienie


Na miejscu funkcjonuje karczma oraz sklep. Dodatkowo w sezonie działają budki z lodami, goframi,  frytkami czy hamburgerami. Można także skorzystać z menu jakie serwuje restauracja "Antyczny Dwór" sąsiadująca z ośrodkiem.


karczma rudna mala



Atrakcje  


Woda i plaża to największa atrakcja przynajmniej dla nas, ale ośrodek "Słoneczny Brzeg" ma dużo więcej do zaoferowania i to wszystko w cenie wstępu. Wodny plac zabaw, trampolina, dmuchańce, tereny zielone do biegania, huśtawki, zjeżdżalnie .  

plac zabaw



Rudna Mała oferuje miejsce na super wypoczynek. Dla rodzin z dziećmi to świetna opcja na spędzenie na miejscu całego dnia. To co mnie najbardziej przekonuje to brak tłumów oraz wiele atrakcji, dzięki którym moje dzieci się nie nudzą. 

Myślę, że każdy znajdzie tu coś dla siebie. Przed nami wakacje i coś mi się wydaję, że ten kierunek będzie naszym częstym wyborem!