Choinka na pniu

Choinka na pniu

 

Choinka na pniu



Choinka na pniu



Choinka na pniu cieszy się niegasnącą popularnością i w sumie trudno się dziwić bo jest bardzo ładna. My zakupiliśmy pierwszą naszą choinkę na pniu gdy synek stał się bardziej mobilny i trzeba było wynosić delikatne rzeczy na wyższy poziom. Tak też przetrwały wszystkie nasze szklane bombki. Zobaczymy jak w tej kwestii odnajdzie się córeczka:)

Choinka na pniu cieszy oko i pięknie zdobi dom. Ja postanowiłam stworzyć swoją przedświąteczną wersję tego drzewka. Moja choinka wykonana jest z szyszek- idealne byłyby tutaj szyszki jodły ale ja ze względu na ich brak w moim rejonie spacerowym posiłkowałam się szyszkami świerku.

Gdy w mojej głowie narodził się pomysł na wykonanie takiej choinki ( czego nie mogę zignorować tylko musi dojść do realizacji w pierwszym nadarzającym się momencie) to z każdego spaceru z córeczką wracałam z szyszkami. Dobrze, że nasz wózek ma pojemny kosz:) A gdy tylko miałam wolną chwilę próbowałam dopiąć swój pomysł i samodzielnie zrobić choinkę na pniu.

Wbrew pozorom nie jest to trudny projekt. Wymaga cierpliwości i nagromadzenia odpowiedniej ilości materiałów. Choinka aktualnie zdobi nasz salon i zapowiada zbliżające się święta. Możemy cieszyć się nią znacznie dłużej niż tylko w same święta i na pewno zostanie z nami na lata.


Jak zrobić choinkę na pniu?



Jak już wspominałam po zgromadzeniu potrzebnych materiałów zabieramy się do dzieła. Dużo zależy też jakiej wysokości choinkę chcecie otrzymać. Moja ma około 1,30 m wysokości i podam Wam przepis na wykonanie właśnie takiej choinki. Jeżeli chcecie zrobić mniejsza lub większą to dostosujcie odpowiednio ilość materiałów.


Potrzebne materiały:

- karton grubego papieru 50 x 70( u mnie w kolorze złotym),
- gruba gałąź na pień o długości ok 1,10m
- drewniany krążek,
- szyszki ( około 150 sztuk!),
- klej na gorąco,
- farba w sprayu,
- wkręt,
- zszywacz,
- nożyczki,
- stare gazety,


A teraz krok po kroku jak zrobić w domu choinkę na pniu? 



Przygotowanie stelaża pod szyszki


Z kartonu robimy stożek, zszywamy boki zszywaczem a odstający papier odcinamy.

karton


Przygotowanie pnia


Drewniany krążek łączymy z naszą gałęzią za pomocą wkrętu. Im większa choinka tym gałąź na pień powinna być grubsza by utrzymała całą konstrukcję.

pień



Doczepianie szyszek


Stożek z kartonu osadzamy na pniu. Radzę wypchać sam czubek gazetą by gałąź nie przebiła się na wylot pod wpływem ciężaru szyszek. Klejem na gorąco doczepiamy szyszki - jedna obok drugiej. Ja przed przystąpieniem do pracy posegregowałam swoje szyszki pod względem wielkości. Zaczęłam mocowanie szyszek od dolnego pasa i tak pięłam się do góry.

choinka na pniu



Malowanie choinki


Gdy przymocujecie wszystkie szyszki przychodzi pora na malowanie. Robimy to oczywiście na świeżym powietrzu- zabezpieczając teren wokół by przy okazji nie pomalować czegoś innego. Chciałam żeby szyszki na mojej choince wyglądały jak przyprószone śniegiem dlatego do jej pomalowania użyłam białej farby w sprayu. Gdy farba wyschnie i jej zapach nie będzie już wyczuwalny możecie wnieść pomalowaną choinkę do środka i znaleźć dla niej odpowiednie miejsce. Na choinkę można założyć światełka a powstałe luki między szyszkami wypełnić ozdobami. Ja nie zdobiłam dodatkowo mojej choinki na pniu. A dzięki temu, że wybrałam karton w złotym kolorze to wolne przestrzenie między szyszkami nie rzucają się w oczy.

choinka z szyszek

Miłej zabawy przy tworzeniu własnej choinki na pniu.






Chili con carne

Chili con carne


Danie jednogarnkowe



 Chili con carne


To ulubione danie mięsne mojego męża. Sycące za sprawą wołowiny i aromatyczne dzięki przyprawom. Szybkie i proste w wykonaniu a wygląda i smakuje jak danie z wyższej półki. 

Chili con carne to taka wersja sosu mięsnego z warzywami. Ta potrawa jednogarnkowa świetnie sprawdzi się jako obiad dla gości czy też pożywna potrawa dla domowników. Można zaserwować je z dodatkiem chleba, ryżu czy też placków tortilli. 

Tradycyjnie danie to wywodzi się z Teksasu. Powinno być nieco pikantne i aromatyczne. Osobiście preferuję łagodne dania więc i w moim przepisie nie szaleję z ostrością. Natomiast wystarczy trochę więcej chili i będzie moc.



Chili con carne- jak zrobić?


Z podanych proporcji przygotujecie danie dla 4 osób. Jeżeli nie macie domowego przecieru pomidorowego to zastąpcie go passatą lub zmiksowanymi świeżymi pomidorami. Do przygotowania tego dania idealny będzie garnek z grubszym dnem.

Składniki:


- 300 gram mielonej wołowiny,
- 2 cebule,
- 3 ząbki czosnku,
- 300- 400ml domowego przecieru pomidorowego,
- 1 średnia czerwona papryka, 
- 1 puszka czerwonej fasoli,
- 100 ml wody,
- przyprawy: po 1/2 łyżeczki: chilli, słodkiej papryki, oregano i kuminu,
- 2 łyżki tłuszczu do smażenia,
- sól i pieprz do smaku,

Przygotowanie:


Cebulę i czosnek obieramy i drobno kroimy. Następnie smażymy je na rozgrzanym tłuszczu przez 2-3 minuty, mieszając od czasu do czasu. Do podsmażonej cebuli z czosnkiem dodajemy przyprawy: chilli, paprykę, oregano oraz kuminu. Całość razem mieszamy. Kolejny krok to dodanie mięsa. Rozdrabniamy je na mniejsze kawałki i smażymy. Gdy mięso zmieni kolor na jaśniejszy dodajemy przecier pomidorowy wymieszany ze 100 ml wrzątku i całość dokładnie mieszamy. Gotujemy na małym ogniu około 10 minut. W tym czasie paprykę myjemy a po wyciągnięciu gniazda nasiennego kroimy w kostkę. Dodajemy do naszej potrawy i całość gotujemy kolejne 10 minut. Ostatni krok to dodanie odsączonej fasoli. Po jej dodaniu do potrawy wystarczy już tylko 5 minut gotowania. Gdy danie wyda Wam się zbyt gęste możecie dolać trochę gorącej wody. Doprawiamy do smaku i zajadamy. Smacznego!


chili con carne








Kotleciki z kaszy jaglanej

Kotleciki z kaszy jaglanej

placki jaglane



Kotleciki z kaszy jaglanej


Lubię mięso ale bez przesady:) Jakoś bardziej ciągnie mnie w stronę wegetariańskich kotletów. Stąd pomysł na kotlety z ryżu czy ciecierzycy a dzisiaj proponuję Wam kotlety z kaszy jaglanej. To super rozwiązanie na pożywne danie. Takie kotleciki smakują wybornie zarówno na ciepło jak i na zimno. To dobra alternatywa do kanapek do pracy. Na pewno zdrowsza i smaczniejsza. Ich smak wzbogacają rozgrzewające przyprawy. Mój synek uwielbia te kotleciki i wcale mu nie przeszkadza zielenina w nich ukryta:) Bardzo się cieszę, że mój syn jest fanem tej kaszy, ponieważ kasza jaglana jest bardzo zdrowa. Lekkostrawność, działanie antywirusowe, bogactwo składników mineralnych to tylko nieliczne właściwości zdrowotne tej kaszy.


Przepis na kotlety z kaszy jaglanej 


Przed przystąpieniem do pracy ugotujcie sobie wcześniej kaszę jaglaną to zaoszczędzi Wasz czas i pozwoli bardzo szybko przygotować kotleciki. Ja moczę całą noc surową kaszę w zimnej wodzie, rano ją odcedzam zalewam świeżą wodą i gotuję na małym ogniu 12-15 minut. Dzięki temu zabiegowi kasza jest jeszcze bardziej lekkostrawna a jej składniki lepiej przyswajalne. Możecie jednak ugotować ją tradycyjnie ale pamiętajcie by przed wrzuceniem jej do wrzątku przepłukać ją na sitku by pozbyć się goryczki. 

Składniki:

- 400 gram ugotowanej kaszy ( około 120-150 gram suchej),

- 1 jajko,

- 40 gram tartego parmezanu,

- przyprawy: 1/2 łyżeczki kurkumy, 1 łyżeczka kurkumy, 1 łyżeczka curry, sól i pieprz,

- pęczek posiekanej pietruszki,

- mąka jaglana do obtaczania kotlecików,

- masło klarowane do smażenia,



Przygotowanie:

Łączymy ze sobą wszystkie składniki: zimną i ugotowaną kaszę jaglaną, jajko, przyprawy i posiekaną natkę pietruszki. Dodajemy starty parmezan i łączymy całość w jednolitą masę. Zwilżonymi rękami odrywamy po kawałku masy i formujemy kotleciki. Obtaczamy je w mące jaglanej i smażymy na rumiano. Ja do smażenia używam masła klarowanego. Smacznego!

kotlety jaglane



Odnawianie walizki

Odnawianie walizki




 Stara walizka w nowej szacie



Mam kilka pasji i na szczęście możliwości i chęci, żeby je realizować. Uwielbiam rękodzieło, tworzę kartki okolicznościowe, szyję, uwielbiam piec i gotować. W wolnym czasie robię to na co przyjdzie mi ochota lub to za czym szczególnie zatęsknię. Czasem wracam do danej pasji po długiej przerwie a czasem robię daną rzecz codziennie przez kilka dni z rzędu. Bez przymusu i bez pośpiechu. Daje mi to poczucie spełnienia i zaspokaja potrzebę tworzenia. 

Tym razem zachciało mi się odnowić starą, drewnianą walizkę. Mam już za sobą odnowienie szafki, półek na taras a gdy zobaczyłam tą walizkę u sąsiada od razu wiedziałam, że może mi posłużyć i dam jej drugie życie. 

Takie odnawianie starych rzeczy to świetna zabawa, która daje wiele możliwości. Można coś przerobić zgodnie z własnym pomysłem i wizją. Takie prace spokojnie wykonacie bez większych nakładów finansowych i specjalistycznych sprzętów. Zresztą zaraz przekonacie się sami, gdy opowiem Wam jak przebiegało u mnie odnawianie starej walizki.

Walizka pełni teraz funkcję ozdobną salonu a dodatkowo jest w stanie pomieścić wiele moich plastycznych rzeczy wykorzystywanych przy robieniu kartek:)


Jak starym rzeczom nadać drugie życie?


Do odnowienia starej walizki potrzebujemy:

- śrubokręt do odkręcenia starych zawiasów i chwytów,
- papier ścierny lub szlifierka,
- szeroki pędzelek do usuwania kurzu, 
- lakier lub lakierobejca,
- kuweta i przybory do malowania,
- nowe zawiasy i uchwyty,
- materiał,
- taker,


A teraz krok po kroku jak odnowić starą walizkę


Przygotowanie walizki


Na samym początku odkręcamy stare zawiasy i uchwyty. Myjemy walizkę wodą z odrobiną płynu do naczyń a następnie pozostawiamy ją do wysuszenia. 




Ściąganie starego lakieru


Za pomocą szlifierki ściągamy starą warstwę lakieru. Gdy  nie dysponujecie takim sprzętem to możecie zrobić to ręcznie za pomocą papieru ściernego. Szlifierka poradzi sobie z większą powierzchnią ale nie dotrze do zakamarków dlatego papier ścierny i tak będzie potrzebny. Po ściągnięciu warstwy starego lakieru czyścimy ponownie walizkę, pomocny okaże się pędzel, dzięki któremu pozbędziemy się kurzu powstałego przy szlifowaniu. Ja ściągnęłam lakier tylko z zewnętrznej części walizki. Środek bardzo dobrze się zachował dlatego ograniczyłam się tylko do jego umycia i obicia materiałem.




Nakładanie nowej warstwy lakieru


Lakierem lub lakierobejcą malujemy walizkę kilkakrotnie. Po każdym malowaniu czekamy aż wyschnie i nakładamy kolejną warstwę, aż do uzyskania pożądanego odcienia. Długo zastanawiałam się nad odcieniem jaki chce uzyskać. Zdecydowałam się na lakierobejcę ponieważ oprócz koloru zapewnia ona ochronę przed uszkodzeniami i wilgocią. Lakierobejcę nałożyłam małym wałeczkiem wykonanym z gąbki. Najpierw wylałam jej część do kuwety a następnie maczałam wałek i malowałam kolejne części walizki. Pomału i dokładnie tak by położyć wszędzie jej równomierną warstwę i nie tworzyć zacieków. Oczywiście malowanie przeprowadziłam na świeżym powietrzu. Po nałożeniu jednej warstwy odczekałam kilka godzin potrzebnych na jej wyschnięcie zgodnie z instrukcją na opakowaniu a następnie nałożyłam kolejną warstwę. 



Wymamiana zawiasów i uchwytów


Pomalowaną i całkowicie wyschniętą walizkę można poddać dalszej odnowie. Wymieniłam stare zawiasy zamocowane z tyłu walizki a z przodu zamontowałam ozdobne zapięcia i uchwyt. Wnętrze walizki nie wymagało większego nakładu pracy poza przymocowaniem takerem ozdobnego materiału, dzięki któremu stworzyłam kieszeń do przechowywania. Przy tym ostatnim kroku warto poprosić kogoś o pomoc. Zresztą nie musicie wszystkich kroków wykonać sami. Liczy się pomysł i jego realizacja a gdy z czymś sobie nie radzimy lub robimy to pierwszy raz to warto poprosić o pomoc osobę bardziej doświadczoną w temacie. 




To by  było na tyle w temacie. Aktualnie jestem posiadaczką nietuzinkowej walizki, która cieszy oko i spełnia praktyczną funkcję. Zobaczymy co zechce mi się odnowić następnym razem:)



Kapuśniak

Kapuśniak

kapuśniak z kapusty kiszonej


 Kapuśniak



To niesamowite, że synek obraca się na pięcie gdy proponuję mu kapustę kiszoną czy to w surówce czy w pierogach, krokietach i innych daniach a na kapuśniak się skusi i zajada go z apetytem! Cieszę się, że jest choć jedno danie, w którym mogę mu przemycić ten zdrowy i bardzo wartościowy składnik. 

Jak wszyscy dobrze wiedzą kiszonki są wskazane w naszej diecie ze względu na bogactwo witamin i działanie probiotyczne. Ja osobiście zajadam się kapustą kiszoną między posiłkami a do kapuśniaka zasiadamy wszyscy razem i zjadamy go z apetytem. Bazą jej są też żeberka, warzywa i przyprawy. Moja zupa jest aromatyczna i delikatnie kwaśna. Staram się jej nie zagęszczać. Jest wolno gotowana dzięki czemu jest aromatyczna i pełna smaku.



Przepis na kapuśniak


Z podanych proporcji otrzymuję duży garnek pysznej zupy, która starcza mojej trzyosobowej rodzince na 3 dni no chyba, że po drodze ktoś załapie się na obiad to znika po kolejnej dokładce.

Składniki:


- 0,6 kg żeberek,
- 2,5 litry wody,
- 0,4 kg kapusty kiszonej,
- 0,5 kg ziemniaków,
- 1 cebula,
- 3 marchewki,
- 1 pietruszka,
- 1/2 selera,
- przyprawy: 1i 1/2 łyżeczki soli, 2 liście laurowe, 3 ziela angielskie, 1 łyżeczka kminku, 1 łyżeczka majeranku, świeżo mielony pieprz, siekana pietruszka wedle uznania

Przygotowanie:


Mięso płuczemy pod bieżącą wodą i  przekładamy do garnka. Zalewamy zimna wodą w ilości ok. 2,5 litra, dodajemy sól i gotujemy na średnim ogniu pod przykryciem około 40 minut. Między czasie zbieramy powstały szum.
Warzywa obieramy, myjemy i kroimy na mniejsze kawałki. Marchewki i pietruszkę w podłużne paski a  cebulę opalamy. Po wskazanym czasie dodajemy do wywaru przygotowane warzywa wraz z selerem, liśćmi laurowymi i zielem angielskim. Całość gotujemy pod przykryciem około 30 minut.
Ziemniaki obieramy, myjemy i kroimy w kostkę. Dodajemy do zupy i gotujemy ją kolejne 10 minut. 
Przygotowujemy kapustę suszoną. Przemywamy ją pod bieżącą wodą, odsączamy na sitku a następnie kroimy na mniejsze fragmenty. Kapustę dodajemy do zupy wraz z kminkiem i majerankiem. Gotujemy 20 minut. Pod koniec gotowania dodajemy posiekaną pietruszkę, doprawiamy całość solą i świeżo zmielonym pieprzem. Zupę można zagęścić łyżką mąki podsmażonej na łyżce tłuszczu ale ja zazwyczaj tego nie robię. Ilość warzyw, którą dodałam do zupy nadaje jej odpowiednią konsystencję. Smacznego!


kuchnia polska





Domowe czekoladki

Domowe czekoladki

 

czekoladki spersonalizowane



Domowe czekoladki


Jak się do czegoś zapalę to wchodzę w to na 200 %. W mojej kulinarnej przygodzie postanowiłam zrobić domowe czekoladki. Nakupiłam oczywiście mnóstwo silikonowych foremek dających możliwość wykonania czekoladek w różnych kształtach i do dzieła. Swoja drogą takie foremki są bardzo uniwersalne- robię w nich oprócz czekoladek także chałwę i inne małe słodkie przekąski.

Przyznaję się bez bicia, że lubimy czekoladę. Mała jej kostka potrafi dodać nam energii i sił do dalszego działania. Najbezpieczniejsza wg mnie jest gorzka czekolada. Niestety smakowe jej odpowiedniki są już nafaszerowane różnymi, niekoniecznie zdrowymi dodatkami. Dlatego postanowiłam zrobić domowe czekoladki na bazie gorzkiej czekolady ale ze słodką, naturalną niespodzianką w środku.

Możliwości wykonania takich czekoladek są nieograniczone. Dodajecie do środka to co lubicie. Ja narazie skupiłam się na dwóch dodatkach- robiąc ukłon w stronę męża zrobiłam domowe czekoladki z wisienkami a odpowiadając na gusta synka domowe pralinki nadziałam masłem orzechowym. Obydwie wersje przypadły nam do gustu i myślę, że na tych dwóch opcjach się nie skończy. 


Przepis na domowe pralinki


Z podanych proporcji otrzymacie około 15 czekoladek. Przygotujcie foremki, potrzebne składniki i do dzieła.


Składniki:

- 100 gram czekolady gorzkiej z dużą zawartością kakao,
- 50 ml mleczka kokosowego,


Przygotowanie:

Przygotowujemy kąpiel wodną. W małym garnku zagotowuję wodę, na garnek zakładam miskę stalową lub ceramiczną tak by nie dotykała gotującej się wody a jedynie ogrzewała się pod wpływem pary. Czekoladę łamiemy na mniejsze kawałki i rozpuszczamy w kąpieli wodnej. Miskę z roztopioną czekoladą ściągamy z garnka. Do czekolady dodajemy mleko kokosowe i mieszamy masy do połączenia się składników. Masę czekoladową nakładamy pędzelkiem lub łyżeczką do foremek tak by pokryć ich dno i brzegi. Wysmarowane masą czekoladową foremki wkładamy do lodówki. Gdy czekolada zastygnie do foremek dodajemy nadzienie i nakładamy górną warstwę masy czekoladowej, którą ponownie musicie podgrzać. Ponownie odkładamy do lodówki. Gdy pralinki zastygną wyjmujemy je z foremek. takie domowe czekoladki to pyszna przekąska i elegancki deser podczas wizyty znajomych. Smacznego!

pralinki
domowe czekoladki





Racuchy drożdżowe

Racuchy drożdżowe



racuchy


 Racuchy drożdżowe


Placuszki i jeszcze raz placuszki. Bananowe, kokosowe, na kefirze a może na drożdżach? Puszyste i aromatyczne. Nie wiem jak Wy ale ja nie potrafię się im oprzeć i od czasu do czasu serwuję je najbliższym. Robię je na mące orkiszowej i wiejskim mleku- wychodzą równie puszyste co na mące pszennej a jednak to zdrowsza ich wersja więc można zjeść jednego więcej:)

Do racuszków obowiązkowo kakao lub koktajl na domowym kefirze. Uwielbiam takie śniadania, kolacje czy podwieczorki. Po prostu pycha!


Przepis na racuchy na drożdżach


Z podanych proporcji przygotujecie duży talerz racuchów. Naje się cała rodzinka:)


Składniki:


- 450 gram mąki orkiszowej jasnej,
- 30 gram świeżych drożdży,
- 1,5 szklanki mleka,
- 1 jajko,
- 2 łyżki cukru trzcinowego,
- szczypta soli,
- 2-3 jabłka,
- tłuszcz do smażenia,

Przygotowanie:


Zaczynamy od przygotowania rozczynu. Drożdże kruszymy w misce, zasypujemy je cukrem, dodajemy pół szklanki letniego mleka oraz tyle przesianej mąki by powstała papka konsystencji gęstej śmietany. Rozczyn przykrywamy ścierką i odstawiamy w ciepłe miejsce na 15 minut.
Po wskazanym czasie do wyrośniętego rozczynu dodajemy resztę przesianej mąki, szczyptę soli, jajko oraz resztę letniego mleka. Wszystko razem mieszamy i tak powstałe ciasto odstawiamy przykryte ścierką  ponownie do wyrośnięcia w ciepłe miejsce na około godzinę. 
Gdy ciasto już wyrośnie dodajemy do niego jabłko pokrojone w kostkę lub większe kawałki. Na patelni rozgrzewamy tłuszcz - ja użyłam smalcu. Na rozgrzany tłuszcz wykładamy po łyżce ciasta wraz z jabłkami i smażymy na rumiano na średnim ogniu z obu stron. Podajemy posypane cukrem pudrem- u mnie dodatkowo z domową nutellą. Smacznego!


racuchy z jabłkami




Kopytka dyniowe

Kopytka dyniowe

kopytka dyniowe


 Kopytka dyniowe


Lubimy kluski o tak! Zwłaszcza ja i synek mamy takie smaki, że moglibyśmy przetrwać bez mięsa ale nie bez klusek. Śląskie, kopytka, leniwe to jest to co lubimy najbardziej.  Przynajmniej raz w tygodniu robię na obiad coś z naszej listy:) Żeby nie było nudno to staram się modyfikować moje przepisy i urozmaicać je zdrowymi dodatkami.

Tak tak mam trochę bzika na punkcie tego by było zdrowo i smacznie. Staram się by nasze ulubione kluski były bezglutenowe a walory zdrowotne podbijam takimi dodatkami jak pesto czy też warzywka. Stad też na naszym stole nie mogło zabraknąć kopytek dyniowych. 

Dynie uwielbiam i dodaję ją do wielu potraw. Robię z niej zupę krem, placuszki czy muffinki. Teraz przyszła pora na kopytka dyniowe, które już zostały zaakceptowane przez synka i wciągnięte na listę ulubionych potraw:)


Przepis na kopytka dyniowe


Z podanych proporcji zrobicie obiad dla trzyosobowej rodzinki wraz z dokładką. W zależności od rodzaju dyni kopytka będą bardziej lub mniej pomarańczowe. Moje kopytka są bezglutenowe, do ich wykonania użyłam mąki kukurydzianej i ziemniaczanej w podobnych proporcjach. Oczywiście możecie użyć mąki pszennej wtedy wystarczy dodać jej trochę mniej (200- 250 gram) . Ilość mąki należy dostosować do konsystencji ciasta i rzadkości puree. Ostatecznie ciasto powinno być miękkie, puszyste i elastyczne tak by nie lepiło się do rąk. Do kopytek proponuję masełko rozmarynowe i ulubioną surówkę. Pycha!


Składniki:

-500 gram ugotowanych ziemniaków,

- 400 gram puree z dyni,

- 300 gram mąki, 

- 1 jajko,

- przyprawy: 1/2 łyżeczki gałki muszkatołowej, tyle samo kurkumy, szczypta imbiru, sól i pieprz do smaku,

- 3 łyżki masła+ 1 łyżeczka rozmarynu,


Przygotowanie:

Na początku przygotowujemy puree z dyni. Zróbcie więcej- można je zamrozić i będzie jak znalazł. Teraz pora na ziemniaki- 15 min gotowane standardowo w osolonej wodzie - odcedzamy, przeciskamy przez praskę i zostawiamy do ostygnięcia. 

Gdy dwa główne składniki są gotowe i w temperaturze pokojowej można przystąpić do robienia ciasta na kopytka. Do miski z ziemniakami dodajemy puree, jajko, mąkę oraz przyprawy. Całość zagniatamy na jednolite ciasto. 

Odrywamy po kawałku ciasta i formujemy wałeczki z ciasta. Układamy je na oprószonej mąką stolnicy, spłaszczamy z góry nożem i kroimy pod skosem na kilkucentymetrowe kawałki ( 2- 3 cm). 

Kopytka wrzucamy do gotującej się lekko osolonej wody, delikatnie mieszamy drewnianą łyżką by nie przykleiły się do dna. Czekamy aż wypłyną, zmniejszamy moc palnika od minimum i gotujemy jeszcze około 2 minuty. Miękkie kopytka wybieramy z wody łyżką cedzakową na talerz. Polewamy roztopionym masłem z dodatkiem rozmarynu. Serwujemy z ulubioną surówką- u nasto marchewka z jabłkiem. Smacznego!


Dynia pieczona


* Ważna rada. Gotowe kopytka podzielcie na minimum dwie partie. Gotując je wszystkie naraz mogłyby się posklejać. 



Turban opaska do włosów

Turban opaska do włosów

Opaska turban


 Opaska turban damska


Lubicie opaski? Ja już tak. Opaska turban dodaje szyku, świetnie uzupełnia wiele stylizacji i przede wszystkim chroni głowę i zapewnia ciepło. To kolejne z nakryć głowy, które po czapce z kominem dla synka poszerzyło listę moich szyciowych wyzwań.

Aktualnie doskwiera mi brak czasu na moje pasje poza dziećmi:) Ale jak widzicie udało się wygospodarować chwilkę i podczas jednego ze spokojniejszych wieczorów ( a które zdarzają się dość rzadko) uszyłam dla siebie opaskę turban. To niesamowite jak chęć zrobienia czegoś na co mamy ochotę mobilizuje i dodaje sił.

Do uszycia opaski turban użyłam weluru w jednym z moich ulubionych kolorów. Wystarczy kawałek o wymiarach około 50 x 50 cm , półtorej godziny wolnego czasu, sprawna maszyna i do dzieła:)


Jak uszyć opaskę turban?


Moja opaska ma z tyłu gumkę dzięki czemu będzie pasować na mnie jak i na osoby mające nieco mniejszy lub większy obwód głowy. Mój wymiar to 59 cm. Ważne jest także użycie igły odpowiedniej do grubości i rodzaju materiału, którego używacie do szycia. 

Co potrzebujemy do uszycia opaski turban?:

- materiał 50 x 50 cm,
- maszyna do szycia,
- nić dobrana kolorystycznie do materiału,
- gumka o długości 15 cm i szerokości ok. 1-2 cm,
- szpilki, 
- metr krawiecki, 
- kreda krawiecka,
- nożyczki,
- agrafka,
- igła do szycia ręcznego,


A teraz krok po kroku jak uszyć opaskę turban?


Docinamy materiał pod wymiar.


Wycinamy trzy kawałki materiału. Dwa o wymiarach ok. 42 x 15 cm oraz jeden o wymiarze ok. 24 x 8 cm. 



Maszyna do szycia


Szycie poszczególnych elementów opaski.


Zajmiemy się najpierw dwoma większymi fragmentami materiału. Każdy z nich składamy na pół wzdłuż dłuższego boku - prawą stroną do wewnątrz. Spinamy bok szpilkami i przeszywamy go na maszynie. Analogicznie postępujemy z drugim fragmentem materiału o tym samym wymiarze. Zszyte fragmenty materiału wywracamy na prawą stronę.

Wykroje




Szycie tunelu z gumką.


Mniejszy fragment materiału również składamy na pół wzdłuż dłuższego boku - prawą stroną do siebie. Spinamy bok szpilkami a następnie przeszywamy go na maszynie. Materiał wywijamy na prawą stronę.

Turban






Przygotowanie tylnego fragmentu opaski z gumką.


Do zszyty mniejszego fragmentu materiału wkładamy gumkę. Pomocna będzie nam tutaj agrafka. Zaczepiamy ją na początku gumki i przeciągamy przez uszyty materiałowy tunel. Pamiętajcie by początek gumki przymocować od wewnątrz szpilką. Gdy przeciągnięcie gumkę przez materiał zaszyjcie obydwa końce tunelu.

Turband


Układanie frontu opaski.


Dwa dłuższe, jednakowe elementy układamy jeden na drugim tak by szwy były od spodu ( później ta część będzie przy głowie więc szwy się schowają). Łączymy ze sobą naprzemiennie poszczególne końce tak jak to pokazałam na zdjęciu i zszywamy je na maszynie. 





Zszycie wszystkich elementów opaski.


Zostało tylko doszycie materiału z gumką. Ważne jest tutaj odpowiednie złożenie materiału do szycia. Najlepiej oddadzą to zdjęcia. Mocujemy odpowiednio złożone materiały z tunelem z gumką za pomocą szpilek a następnie zszywamy całość. Ja zrobiłam to ręcznie. Tak samo robimy z drugiej strony a następnie wywijamy opaskę tak, że miejsca zszyć chowają się do "środka" i stają się niewidoczne. 

Krok 1

Turban

Krok 2

Turban


Krok 3

Turban


Krok 4

Turban

Krok 5

Turban

Krok 6

Turban



Bardzo lubię tą opaskę i zakładam ją podczas praktycznie każdego jesiennego spaceru. Miłego szycia!:)







Awokado z jajkiem piekarnika

Awokado z jajkiem piekarnika

awokado z jajkiem pieczone


 Awokado z jajkiem z piekarnika



Moja przygoda z awokado ma swoje wzloty i upadki. Są dania z jego udziałem, które uwielbiamy w domu i takie, które nie należą do naszych faworytów. Do moich ulubionych należą pasta z awokado oraz koktajl z awokado. Ale jakoś cały czas nie mogę się przekonać do guacamole. Ostatnio nasze podniebienia skradło pieczone awokado z jajkiem. Po prostu rozpływa się w ustach. Jest miękkie
 i aromatyczne a w połączeniu z płynnym żółtkiem to poezja smaku.

Awokado z piekarnika to idealna propozycja gdy przyjmujecie gości. To bardzo pyszna i elegancka przystawka. Zdrowe i sycące danie, do którego często się wraca. 


Przepis na awokado zapiekane z jajkiem



Przepis na to danie jest prosty i szybki, czyli taki jaki lubimy najbardziej. A w efekcie otrzymujemy coś niesamowitego. Już mi ślinka cieknie.


Składniki:


- 1 dojrzałe awokado,
- 2 małe jajka,
- sól i pieprz do smaku,

Przygotowanie:


Awokado myjemy i przekrawamy wzdłuż. Wyjmujemy pestkę a w powstałe wgłębienie wkładamy surowe jajko- tyle ile się go zmieści ale pamiętajcie, że żółtko jest w tym przypadku  najważniejsze. Posypujemy całość świeżo zmieloną solą i pieprzem a następnie przekładamy na blaszkę wyłożona papierem do pieczenia. Pieczemy około 10-15 minut w temperaturze 200 stopni. Białko powinno się ściąć a żółtko pozostać płynne. Ja podałam to danie ze świeżym pomidorem, sproszkowanym jarmużem, który piekł się w piekarniku razem z awokado oraz pieczywem. Smacznego!


smaczliwka


Owocowe ciasto na maślance

Owocowe ciasto na maślance

 

Ciasto z kruszonką

Owocowe ciasto na maślance


Ostatnio bardzo polubiliśmy maślankę. Do tej pory kupowaliśmy mleko od rolnika i sami je kwasiliśmy, używając ho później do koktajli czy też placuszków. Jednak od czasu do czasu proszę męża by podczas wizyt na targu kupił także maślankę. 

Koktajl na maślance jest bardzo orzeźwiający. Zaczęłam dodawać maślankę także do ciasta na chleb, który piekę w domu. Gdy zostanie mi trochę tego cennego i zdrowego napoju to często piekę ciasto na maślance z sezonowymi owocami.

W tym roku zasmakowaliśmy już ciasta z rabarbarem, truskawkami a dzisiaj chcę podzielić się z Wami przepisem na ciasto na maślance z borówkami i kruszonką. To pyszne połączenie, któremu ciężko się oprzeć. Ale jestem zdania, że warto sobie sprawiać takie przyjemności. Zwłaszcza gdy dbamy o jakość używanych produktów. Do mojego ciasta użyłam mąki orkiszowej oraz borówkę amerykańską. 



Przepis na ciasto na maślance


Z podanych składników otrzymacie całą blachę ciasta. Nie będzie bardzo słodkie bo staram się ograniczać ilość cukru w moich przepisach. Do moich wypieków używam cukru trzcinowego.

Składniki:


- 500 gram mąki orkiszowej,
- 3 jajka,
- 1 szklanka maślanki,
- 1/2 szklanki oleju, 
- 1/2 szklanki cukru,
- 3 łyżeczki proszku do pieczenia,
- 1 opakowanie cukru z wanilią,
- 2 szklanki borówek,

Kruszonka:


- 100 gram masła,
- 1 szklanka mąki,
- 1/2 szklanki cukru,

Przygotowanie:


Z lodówki wyciągamy maślankę i jajka by nabrały temperatury pokojowej. Przygotowujemy blaszkę o wymiarach ok. 20 x 30 cm i wykładamy ją papierem do pieczenia.
W jednej misce mieszamy ze sobą suche składniki: przesianą mąkę, proszek do pieczenia oraz cukier.  Całość mieszamy ze sobą, dodajemy także cukier waniliowy. W drugiej misce mieszamy ze sobą składniki mokre: maślankę, olej oraz jajka. Do mokrych składników dodajemy suche i jeszcze raz całość dokładnie mieszamy łyżką do powstania jednolitej gęstej masy. Przekładamy ją do foremki a na wierzchu układamy borówki.
Teraz przygotowujemy kruszonkę. Do miski wkładamy pokrojone na mniejsze kawałki masło, mąkę i cukier. Łączymy ze sobą składniki rozcierając je palcami. W konsekwencji otrzymamy drobne okruszki, którymi posypujemy borówki. 
Tak przygotowane ciasto pieczemy około 50 minut w temperaturze 180 stopni. Pod koniec pieczenia sprawdzamy wykałaczką czy ciasto jest gotowe- wówczas wbita w nie wykałaczka powinna być sucha. Przed podaniem ciasto posypujemy cukrem pudrem. Smacznego!




Ciasto z owocami



Bakłażany w sezamie i sosie pomidorowym

Bakłażany w sezamie i sosie pomidorowym

bakłażan


 Bakłażany w sezamie i sosie pomidorowym


Nigdy nie przepadałam za bakłażanami. Teraz wiem że to kwestia ich przyrządzenia i podania. Do tej pory jadłam je skropione oliwą i upieczone w piekarniku. Jednak ich smak był mdły i wymagały bardziej wyrazistych dodatków. Postanowiłam więc odczarować ten składnik i przygotowałam go w zupełnie innej odsłonie. 

Moje bakłażany najpierw obsmażam na patelni a potem piekę w piekarniku w sosie pomidorowym. Brzmi banalnie ale kluczową rolę odgrywają tu dodatki- chociażby sezamowa panierka czy też przyprawy użyte do zrobienia sosu pomidorowego.  Wszystko to razem da zdumiewający efekt a danie zaskoczy Was smakiem i teksturą. To idealna przystawka dla gości czy tez propozycja na ciepłą kolację.

Od kiedy robię to danie bakłażany na stałe zagościły w naszej kuchni. Zajadamy się nimi w tej odsłonie i polecamy gorąco te pyszne smaki.


Przepis na bakłażany w sosie pomidorowym


Składniki:


- 1 duży bakłażan,
- 1 jajko,
- niecała szklanka sezamu,
- masło klarowane do smażenia,

Składniki na sos:


- 1 cebula,
- 1 ząbek czosnku,
- 1 opakowanie passaty pomidorowej 400 ml,
- 1 liść laurowy,
- 1/2 łyżeczki oregano,
- 1 łyżka masła klarowanego,
- sól i pieprz do smaku,
- 50 gram tartego parmezanu,


Przygotowanie:


Zaczynamy od przygotowania sosu. Na rozgrzanym maśle podsmażamy pokrojoną w kostkę cebulę oraz czosnek. Gdy czosnek i cebula się delikatnie zrumienią wlewamy passatę oraz dodajemy przyprawy: liść laurowy i oregano. Gotujemy na małym ogniu około 15-20 minut. Na koniec przyprawiamy do smaku solą i pieprzem. W sezonie letnim zamiast passaty można użyć świeżych, zblendowanych pomidorów.
Bakłażana myjemy i wraz ze skórką kroimy na plastry grubości około 1 centymetra lub troszkę mniej. Solimy by puścił wodę. Na głębokim talerzu rozbijamy jajko i widelcem je roztrzepujemy. Na drugim talerzu przygotowujemy sezam. Maczamy plastry bakłażana w jajku a następnie w sezamie. Smażymy na rozgrzanym maśle klarowanym, aż plastry bakłażana będą zrumienione z obu stron. Usmażonego bakłażana odkładamy na ręcznik papierowy.
Na dnie naczynia żaroodpornego układamy plastry podsmażonego bakłażana. Całość zalewamy sosem pomidorowym. Jeżeli macie więcej bakłażana to możecie zrobić dwie warstwy. Wierzch posypujemy tartym parmezanem. Danie z bakłażanem wkładamy do rozgranego do 180 stopni piekarnika i zapiekamy przez 15-20 minut. Smacznego!

Danie wegetariańskie


Czekoladowy sernik na zimno

Czekoladowy sernik na zimno

sernik

 

Czekoladowy sernik na zimno


Jest lipiec a w lipcu są urodziny mojego męża. Co roku z tej okazji piekę tort zgodnie z preferencjami i zamówieniem solenizanta. Ostatnio mąż poprosił mnie o czekoladowego torta z wiśniami i takiego dostał. W tym roku postawił na lekkość i wybrał sernik na zimno- oczywiście czekoladowy.

Widząc zamiłowanie mojego męża do czekolady postanowiłam zrobić dla niego sernik w trzech odsłonach- wykonałam trzy warstwy a każda z nich nawiązywała do innego rodzaju czekolady- gorzkiej, mlecznej i białej. Całości dopełniały chrupiący spód oraz polewa. Ciasto wyszło bardzo efektowne i smaczne. Delikatne jak chmurka, nie za słodkie, puszyste i lekkie. Rozpływało się w ustach. 

Wykonanie takiego torcika jest pracochłonne ale smak Wam to wynagrodzi. Zaskoczycie swoich gości podając im czekoladowy sernik na zimno. 


Przepis na sernik na zimno


Zarezerwujcie sobie 1,5 h w kuchni, kilka misek i łyżek. Śmiałam się, że przygotowując to ciasto użyłam wszystkich misek i łyżek jakie mamy w kuchni. Na szczęście zmywarka wyręczyła mnie w ich myciu! Z podanych składników wykonałam torcik w foremce o średnicy 24 cm. Jeżeli użyjecie mniejszej foremki to Wasze ciasto będzie wyższe. Co do sera ja użyłam tego z wiaderka. Normalnie wybrałabym twaróg ale niestety nie mam maszynki do mielenia a taki ser musiałabym zmielić około 3 razy. Także ser z wiaderka w zupełności wystarczy i też pysznie smakuje- wybierzcie taki bez zbędnych dodatków.


Składniki:


Spód:

- opakowanie ciasteczek lub herbatników- u mnie owsiane ok. 200 gram,

- 50 gram masła

- 1 łyżka miodu,

- 1 łyżeczka kakao,


 Warstwy serowe:

- 1 kg sera z wiaderka,

- 200 gram cukru pudru,

- 3 czekolady po 100 gram: gorzka, mleczna i biała,

- opakowanie żelatyny w proszku ( u mnie było to 5 łyżek),

- 400 ml śmietany 30%,


Polewa:

- pół tabliczki gorzkiej czekolady ,

- 50 ml śmietany 30%,

- 1 łyżka masła


Przygotowanie:

Zaczynamy od przygotowania spodu. Masło topimy i zostawiamy do wystygnięcia. Ciasteczka kruszymy- ja użyłam w tym celu Thermomixa. Wystarczyło kilka sekund na średnich obrotach. Do pokruszonych ciastek dodajemy roztopione masło, miód oraz kakao. Całość mieszamy i przekładamy do foremki, której spód wykładamy papierem do pieczenia. Wyrównujemy spód i lekko ugniatamy tak by powstała jednolita warstwa.  Odkładamy do lodówki na czas przygotowania warstw serowych.

Ser dzielimy na 3 równe części- upewnijcie się, że nie ma grudek i jest jednolity. 

Czekolady rozpuszczamy w kąpieli wodnej w trzech osobnych miseczkach. Nad garnkiem z gotującą się wodą umieszczamy miseczkę tak by nie dotykała wody i wkładamy do niej połamaną na mniejsze kawałki czekoladę. Mieszamy do całkowitego rozpuszczenia. Następnie odkładamy do wystudzenia.

Przestudzone czekolady dodajemy do poszczególnych porcji sera i mieszamy do całkowitego połączenia się składników. Następnie do każdej z mas dodajemy cukier puder. Do masy serowej z białą i mleczną czekoladą po 50 gram a 100 gram do masy z gorzką czekoladą.

Teraz pora na przygotowanie żelatyny. Rozpuszczamy ją w zimnej wodzie ( niecałe pół szklanki). Żelatyna wsiąknie wodę i stwardnieje dlatego należy ją teraz podgrzać w garnku do uzyskania płynnej konsystencji bez zagotowania. Płynną żelatynę dzielimy na 3 porcje, do każdej z nich dodajemy po 2 łyżki masy serowej i szybko mieszamy by nie powstały grudki. Następnie wlewamy kolejno żelatynę do misek z poszczególnymi rodzajami mas. Robimy to stopniowo. Najpierw masa z gorzkiej czekolady- po dodaniu żelatyny miksujemy masę by nie było grudek. Teraz pozostało jedynie dodać bitą śmietanę do każdej z mas.

400 ml śmietany 30 % ubijamy z łyżką cukru pudru a następnie dzielimy ją na 3 równe części - po jednej do każdej z czekoladowo-serowych mas. Teraz mieszamy każdą z mas i wykładamy na wcześniej przygotowany spód, wyrównujemy i wkładamy do zamrażalnika na czas przygotowywania kolejnej warstwy. Teraz pora na warstwę z mlecznej czekolady, którą przygotowujemy analogicznie jak wcześniejszą warstwę. Gotową masę z mlecznej czekolady wykładamy na torcik, dajemy do schłodzenia i przygotowujemy masę z białej czekolady. Po wyłożeniu 3 warstw czekoladowych torcik przekładamy do lodówki.

Ostatnim punktem jest przygotowanie polewy. W garnuszku topimy połamaną na mniejsze kawałki czekoladę z dodatkiem łyżki masła. Gdy czekolada się rozpuści ściągamy ją z ognia i dodajemy do niej śmietankę. Całość mieszamy rózgą. Jeżeli polewa wyjdzie zbyt gęsta możecie dodać więcej śmietanki. Przed wyłożeniem polewy wyjmujemy chwilkę wcześniej torcik z lodówki. Gotową polewę wylewamy na torcik. Teraz pozostaje już tylko schłodzić całość w lodówce. Smacznego!


czekolada