Podróż z dzieckiem samochodem

Podróż z dzieckiem samochodem

samochód na pilota


Jak już pisałam za nami wielogodzinna podróż samochodem z 2,5 latkiem. Wszyscy przetrwali, mają się dobrze i chcą więcej! Jazda samochodem nie musi być przykrym doświadczeniem. Wiadomo,że wielogodzinna podróż daje sie we znaki dlatego trzeba zrobić wszystko by je zminimalizować. Po naszych ostatnich wakacjach mamy swoje patenty na to by podróż samochodem z dzieckiem była fajną przygodą i miłym wspomnieniem. Jak to zrobić?- o tym dowiecie się w dalszej części postu.


Jak przygotować się do długiej podróży samochodem z dzieckiem?


Organizując długą podróż samochodem z dzieckiem trzeba wziąć pod uwagę kilka aspektów- każdy z nich omawiam z osobna i podpowiadam co zrobić by wspólna długa podróż samochodem okazała się super przygodą:) Dziecko w podróży bywa wymagające ale gdy odpowiemy na jego potrzeby to po wspólnej podróży zostaną tylko miłe wspomnienia.


Godzina wyjazdu


Tak jak wspominałam w poście o podróży wakacyjnej z dzieckiem wyjechaliśmy wczesnym rankiem by nasz syn mógł kontynuować sen nocny. Już wieczorem ubrałam go w t-shirt, w którym w następnym dniu podróżował. Wystarczyło ubrać mu tylko spodnie i skarpetki i przenieść do auta. Wyjeżdżając wczesnym rankiem zyskujemy kilka godzin podróży w chłodnym, orzeźwiającym powietrzu. Zanim zacznie prażyć słońce jesteśmy już ładnych parę kilometrów od domu. Oczywiście najpierw pakujemy wszystko do samochodu ( najlepiej wieczór wcześniej) a na samym końcu znosimy dziecko by zaraz ruszyć w drogę i umożliwić mu spanie.



Rytm dziecka


Tak jak na co dzień tak i w podróży samochodem dziecko będzie przejawiało swój rytm po fazie odpoczynku nastąpi aktywność, podczas której energia dziecka musi znaleźć swoje ujście. Najlepiej gdy wówczas wypadnie nam czas postoju i dziecko będzie mogło się trochę wyszaleć na świeżym powietrzu. Nie łudźmy się, że nasz mały pasażer będzie cichutko siedział w foteliku przez cały czas. Dzieci z natury są energiczne i żywiołowe i jeżeli dobrze odpowiemy na ich potrzeby to wspólna podróż będzie całkiem miłym wspomnieniem.


Postoje


Planując wcześniej naszą podróż samochodem wiedzieliśmy, że chcemy robić częste postoje - maksymalnie co dwie godziny lub gdy zaistnieje tak potrzeba to częściej. Nawet kilkuminutowe rozprostowanie kości czyni cuda po dłuższym przebywaniu w pozycji siedzącej. Na postoje wybieraliśmy miejsca z ławeczkami, toaletą i placem zabaw lub chociażby kawałkiem zieleni, na której nasz synek mógł sobie pobiegać. Zazwyczaj zatrzymywaliśmy się na 20- 30 minut. W tym czasie także jedliśmy kanapki, owoce lub zdrowe przekąski. Oczywiście podczas całej podróży piliśmy dużo wody. 


Niezbędne rzeczy pod ręką




Podróżując z dzieckiem samochodem trzeba być przygotowanym na różne niespodziewane sytuacje. Warto mieć w pobliżu chusteczki nawilżane, by wytrzeć ręce przed lub po posiłku a także po skorzystaniu przez dziecko z toalety. Gdy już mowa o toalecie to do auta zapakowaliśmy także nocnik, gdyby okazało się, że synek ma nagłą potrzebę skorzystania z niego a na postoju nie byłoby do tego warunków:) Przydadzą się woreczki jednorazowe na drobne śmieci, ubranie na przebranie, kocyk do spania, obowiązkowo ulubiony miś i pieluszki, jeżeli dziecko jeszcze z nich korzysta. Oczywiście woda i prowiant na drogę też powinny być łatwo dostępne. Na zabawki dla naszego synka kupiłam specjalny organizer. Został zawieszony za siedzeniem pasażera i pozwalał na zgromadzenie niezbędnych przedmiotów w jednym miejscu.

Zabawki na drogę





Tu przechodzimy do sedna sprawy. Co zrobić by dziecko nie nudziło się podczas wielogodzinnej podróży samochodem? Trzeba dobrze obserwować jego rytm, gdy dziecko domaga się uwagi zaproponujmy mu coś co go zaciekawi. Przed naszą podróżą kupiłam kilka drobiazgów z myślą o moim synku. Były to rzeczy nowe, jeszcze mu nie znane więc ciekawe i absorbujące jego uwagę. Co jakiś czas wyciągałam nową " niespodziankę" i obserwowałam jaką radość i frajdę sprawia mojemu dziecku. Hitem okazał się kalkulator- pierwszy raz zajął naszego synka na pół godziny- a i później wielokrotnie o niego prosił.

Kolejną "niespodzianką" był wiatraczek, który oprócz zabawy przynosił ochłodzenie. Towarzyszył nam więc bardzo często w trakcie naszych letnich wakacji. 

Podczas naszej wakacyjnej podróży samochodem nie mogło zabraknąć ulubionych książeczek synka. Dostawał je do ręki, sam przeglądał obrazki i opowiadał sobie po swojemu ich zawartość. 

W przerwie między książeczkami było także malowanie na kolorowych karteczkach samoprzylepnych-nie bez powodu wybrałam różowe- to ulubiony kolor naszego synka!

Papierowe gwizdki też robiły furorę. Na szczęście nie były zbyt głośne.

Mały samochodzik z migającym światełkiem także potrafił zająć na chwilę naszego synka, podobnie jak mała plastikowa figurka.

dziecko siedzi w foteliku z misiem


Muzyka w samochodzie


To był strzał w 10! Na czas podróży przygotowaliśmy płytę Cd z ulubionymi piosenkami synka. Słuchał ich jak zaczarowany a często w trakcie ich słuchania zasypiał. Co prawda zawsze gdy chcieliśmy włączyć coś innego domagał się swoich piosenek ale coś za coś:)


Obserwacja otoczenia


Jadąc wiele godzin w samochodzie bardzo zmienia się krajobraz. Wykorzystaliśmy ten fakt by zainteresować naszego synka obiektami, które mijaliśmy. Liczyliśmy auta, szukaliśmy aut w danym kolorze, wyprzedzaliśmy, patrzyliśmy na mijane domy, drzewa i cokolwiek co pojawiało się za oknem a mogło zainteresować naszego małego pasażera. To był taki miły przerywnik między innymi wspomnianymi już sposobami zajęcia dziecka w trakcie długiej podróży samochodem.



Nasza wielogodzinna podróż samochodem okazała się całkiem fajną przygodą. Do tego stopnia,że chętnie pojechalibyśmy gdzieś jeszcze. Nie zdawaliśmy sobie sprawy,że nasz synek, aż tak dobrze ją zniesie. Myślę,że wspomniane triki i zabawki zrobiły swoje. Wiadomo,że zaproponowane sposoby należy odnieść do konkretnego dziecka i zaproponować mu to co aktualnie lubi i chętnie robi. 



Teraz już nie macie wymówki,żeby zostać w domu. Pakujcie się i ruszajcie po niezapomniane wrażenia....

7 komentarzy:

  1. Ja nie jestem miłośnikiem podróży samochodowych z dzieckiem. Póki co córka daje nam w samochodzie popalić. Ma 10 miesięcy. Udało nam się jakimś cudem przejechać 1600 km w piec dni zwiedzając Albanię ale kosztowało nas to momentami (zwłaszcza wieczorami) sporo nerwow. Niestety żadne zabawki nie działają. Jedynym co potrafi zając uwagę jest (niestety) komórka i piosenki. Staramy się jednak sięgać po to w ostatecznej ostateczności bo jesteśmy przeciwnikami telefonów u dzieci ale skalamala bym pisząc, że z tego nie korzystam. Ostateczna ostateczność niestety i nam się zdarza.

    OdpowiedzUsuń
  2. Mam trójkę dzieci, więc coś wiem o podróżowaniu z maluchami samochodem i to w dalekie zakątki świata. Jak byli mali podróżowaliśmy nocą, potem już było lepiej, ale zawsze wybieraliśmy pory drzemek dzieci. Poza tym zestaw do zabawy, dużo luzu i cierpliwości ;-)

    OdpowiedzUsuń
  3. Trójka w samochodzie to duże wyzwanie. Ale z tego co piszesz poradziliście sobie i macie piękne wspomnienia! Nie ma rzeczy niemożliwych wystarczą chęci:) Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trójka dzieci w aucie to naprawdę nie lada wyzwanie, o którym przekonałam się w tegoroczne wakacje. Zaplanowałam wyjazd z dójką swych dzieci i synem brata. Dzieciaki uwielbiają wspólną zabawę i czas spędzany razem. Niestety nie wiedziałam jak ogarnąć to logistycznie i jak pomieszczę trójkę w aucie. Całe szczęście brat pomyślał za mnie i przywożąc swe dziecko dostarczył również Smart Kid Belt, które zapewniło bezpieczną jazdę bratankowi, a ja nie miałam problemu z umieszczeniem ich na tylnej kanapie. Podroż przybiegła idealnie dużo śpiewaliśmy, trochę graliśmy i słuchaliśmy audiobooków. Wypoczynek był udany i będziemy go miło wspominać.

      Usuń
    2. Przygoda niezapomniana i to najważniejsze:)

      Usuń
  4. Wiesz, wszystko zależy od dziecka. Są mniejsze i większe łobuziaki ;) Moja córcia jeździ ze mną od małego i zawsze podróż przesypiała. Tę dłuższą oczywiście z przerwami. Ponad rok temu dopadła ją choroba lokomocyjna i nie jest już tak kolorowo. Oby Was to ominęło ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. U nas 6 godzin podróży to maksimum. Na zagraniczne wyjazdy zawsze wybieramy samolot

    OdpowiedzUsuń